Szpital :(

Zdrowie Maluchów jest najważniejsze :)

Re: Szpital :(

Postprzez kasieks » 15 paź 2014, o 19:55

kciuki pomogły, zreszta chyba zawsze tak jest <buziak> <buziak> zbili mu goraczke i jak narazie nie wraca, powoli wstaje z lozka i zaczal jesc :)) tylko crp mega wysokie 600% ponad norme...
ObrazekObrazek
kasieks
 
Posty: 968
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:37

Re: Szpital :(

Postprzez Weronka » 15 paź 2014, o 21:53

kasieks o matulu, ale przeżyłaś, dobrze że już po... <pocieszacz>
Wierzę, że i z Jasiem będzie OK, trzymam kciuki z całej siły!
Obrazek
Avatar użytkownika
Weronka
 
Posty: 934
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 20:26

Re: Szpital :(

Postprzez elusia » 15 paź 2014, o 23:50

kasieks super! No jak apetyt wraca to idzie ku dobremu! <hura>
Obrazek
Avatar użytkownika
elusia
 
Posty: 2527
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 17:43
Kim jestem?: Mamusią Ludzika ;)

Re: Szpital :(

Postprzez kruszynka » 18 paź 2014, o 20:48

kasieks o chryste.... ale maja jakies typy? no takie wysokie crp... dopiero teraz, ale kciuki trzymam wciaz za Jasia
ObrazekObrazek
kruszynka
 
Posty: 1097
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 19:23

Re: Szpital :(

Postprzez kasieks » 19 paź 2014, o 14:12

niestety nie maja zadnych typow, Jasio znowu jest slaby a oni cos dogaduja ze jutro do domu mimo tego crp... dadzą skierowanie do poradni reumatologii bo jego bola nozki i raczki...mamy wrażenie ze chodzi o kase, jak zwykle... ja tez od wczoraj jestem chora i to bardzo, tez mnie bola rece i nogi, mam goraczke i jestem strasznie slaba, juz nie pamietam u siebie takiego stanu ale moze to to samo, jutro pojde do lekarza jak nie bedzie poprawy i zobaczymy co powie...
dziękuje wam za kciuki
ObrazekObrazek
kasieks
 
Posty: 968
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:37

Re: Szpital :(

Postprzez smutna_lala » 19 paź 2014, o 15:07

kasieks bidni jesteście oboje <beczy> kurcze... dużo zdrówka dla Was... Myślisz, że naprawdę im o kasę chodzi?? Dramat ...
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
smutna_lala
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 20 wrz 2012, o 10:26
Lokalizacja: Kraków
Kim jestem?: mamą MaciejKi ;)

Re: Szpital :(

Postprzez kasieks » 20 paź 2014, o 10:18

smutna_lala mysle ze tak, zwłaszcza ordynator ją lubi (prywatnie nie zejdzie ponizej 200), siostra prosila czy nie przyszedlby go sam zbadać bo podobno jest dobrym lekarzem, obiecal ze oczywiście i przez tydzien go nie bylo... z Prokocimia kontakowała się z moją siostrą taka bardzo fajna i zaangażowana w stan Jasia lekarka (byli tam 2 tygodnie temu) i prosiła o kontakt ordynatorski szpitala ze szpitalem, porównanie badan i być może przetransportowanie go z powrotem, siostra była u niego, powiedział ze zadzwoni i nic... więc jak tu nie myśleć o kasie? nie wiadomo czy dzis wyjdą, powtarzają mu znowu badania i jeszcze bedzie bolerioza do tego, czekamy na wyniki i co dalej, dzięki <buziak>
ObrazekObrazek
kasieks
 
Posty: 968
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:37

Re: Szpital :(

Postprzez oresteska » 20 paź 2014, o 10:21

kasieks napisał(a):dadzą skierowanie do poradni reumatologii bo jego bola nozki i raczki..
reumatologii? a robili mu chocby przeswietlenie RTG?
ObrazekObrazek
Aniołek [*] 16.09.2011
Avatar użytkownika
oresteska
 
Posty: 1047
Dołączył(a): 13 cze 2012, o 07:24

Re: Szpital :(

Postprzez kasieks » 20 paź 2014, o 10:25

oresteska napisał(a):reumatologii? a robili mu chocby przeswietlenie RTG?


robili mu w Prokocimiu i wyszło ok...
ObrazekObrazek
kasieks
 
Posty: 968
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:37

Re: Szpital :(

Postprzez oresteska » 20 paź 2014, o 10:55

kasieks aha to OK, myslalam ze pomineli podstawowe badanie.
ObrazekObrazek
Aniołek [*] 16.09.2011
Avatar użytkownika
oresteska
 
Posty: 1047
Dołączył(a): 13 cze 2012, o 07:24

Re: Szpital :(

Postprzez smutna_lala » 20 paź 2014, o 21:10

Prokocim... fabryka :(
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
smutna_lala
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 20 wrz 2012, o 10:26
Lokalizacja: Kraków
Kim jestem?: mamą MaciejKi ;)

Re: Szpital :(

Postprzez karpuleczka » 20 paź 2014, o 21:57

kasieks <pocieszacz>
Obrazek
Obrazek

ŁUCJA - moje Światło... 7tc 19.09.14 [*]
Avatar użytkownika
karpuleczka
 
Posty: 1062
Dołączył(a): 13 cze 2012, o 15:00
Kim jestem?: Mamą pełną gębą :)

Re: Szpital :(

Postprzez honey1919 » 24 sty 2015, o 14:02

Tak jak czytałyście na fb jestem z Alą w szpitalu.
Zaczęło się w czwartek, rano mieliśmy razem z Kubą jechać do lekarza na badanie dna oka i miałam prowadzić z powrotem. Więc Alę musieliśmy zabrać ze sobą. Obudziłam ją o 6, wstała, wysikała się, pobawiła 5 min i przyszła, że chce piciu.
Kuba jej nalał do kubka, dał słomkę, siadła do stołu i ja wyszłam akurat spod prysznica. Patrze na nią a ona buzią nie może trafić do słomki, głowa jej się tak nienaturalnie kiwa. Nagle leci na ziemię, głową z całej siły o podłogę trzasnęła ;( zabrakło mi dosłownie 2 sekund i bym ją złapała…
Podbiegliśmy z Kubą, ona bladziuteńka jak ściana, w życiu nie widziałam, że z ust może aż tak krew odpłynąć, usta były szare dosłownie. Okropny widok…
Z tych nerwów już nie wiem, czy głowę 2 razy tak sztywno odchyliła do tyłu, czy głowa jej bezwiednie poleciała. Nadal nieprzytomna. Wołam Kubę, żeby po karetkę dzwonił i żeby wody dał. Ten biega jak poparzony, 0 organizacji, tak spanikował, że jakby był sam to by chyba wybiegł na dwór ;/
Ja za to, aż sama się sobie dziwię dyrygowałam wszystkim. Typowy zadaniowiec. Mówię Kubie, żeby dał wodę, ten leci z kuchni do łazienki chociaż stał w kuchni koło kranu i otwartej butelki z wodą. Wraca się. Chlusnął jej w twarz z tej butelki i się obudziła. Wzięłam ją na łóżko, nogi do góry, mokrą pieluchą głowę moczyłam i stopy. Okno otworzyłam. Kuba wzywał karetkę, gadał tak szybko, ze jestem mega zdziwiona, że zrozumiała babka adres. Gadał jak z karabinu maszynowego.
Ala przez pare minut przelewała się przez ręce. Co przestawałam do niej mówić to zasypiała/mdlała- nie wiem. Włączyłam jej bajkę, Kuba zszedł na dół po lekarzy. Słyszałam, że jechali na sygnale, jakieś 10 min od telefonu i się pojawili.
Opisałam im całą akcję, powiedziałam o tym jej sztywnym odchyleniu głowy. I że od kilku dni jest przeziębiona. Zbadali ją, powiedzieli, że muszą zdiagnozować to omdlenie, być może padaczka, cukrzyca, że ją zabierają.
Pojechaliśmy. Na izbie na szczęście pusto, tylko my. W gabinecie zwymiotowała żółcią, osłuchowo maluteńkie szmery, zdjęcie rtg- zapalenie płuca lewego. Zmiany miąższowe przy sercu. Na oddział skierowanie. Gdyby nie rtg to pewnie by łaziła jeszcze przez weekend z tym zapaleniem płuc, bo nawet gorączki nie ma, nic tylko troche kaszlu i kataru. Standardowe podziębienie według objawów.
Załamałam się wtedy, od razu przed oczami mam sepsę, rota wirusy, żółtaczki… No ale jak mus to mus.
Lekarki są świetne, bardzo miłe, z podejściem do dzieci, konkretne, pielęgniarki to samo.
EKG wyszło z odchyleniami od normy, ale babka powiedziała, że u niektórych dzieci takie odchylenia to nadal norma. Echo serca wyszło na szczęście bardzo dobrze.
Dno oka też miała badane, żeby sprawdzić czy może jakieś ma zaburzenie neurologiczne. Na szczęście nie.
Więc drążą dalej. Antybiotyk ma na te płuca, dziś osłuchowo już czysto, ale wiadomo, że leczenie trzeba zakończyć. Nadal szukają przyczyny omdlenia.
W poniedziałek o 9 rano EEG, więc pobudka o 3, żeby na badaniu zasnęła. Ala jest tak oporna do spania, że naprawdę kiepsko to widzę :((
Wczoraj już szalała na oddziale, że lekarka powiedziała, że chyba oddział do remontu będzie po jej pobycie :) no i wywaliła się i rozcięła wargę. Więc siły jej wracają.
Na Sali jesteśmy z małym chłopczykiem 14 mies, zapalenie płuc i duszności.
Jego rodzice- koszmar. Matka jeszcze jakoś ujdzie, stara się, widać, że odpowiedzialna, ma 23 lata, 2 starszych dzieci w domu. Pracuje popołudniami i wraca ok. godziny 22 na oddział do małego a ojciec jedzie do domu i na 10 rano przyjeżdża i się wymieniają. Nie muszę chyba mówić, jak mnie irytują te ich wymiany, chciałabym się położyć np. wcześniej jak Ala zasnęła o 20, to nie mogę, bo przecież ojciec recydywista siedzi na Sali, odwiedzają go siostra, kolega, co chwila ktoś! Wczoraj Ala zasnęła o północy, bo tym małym zajmował się jakiś wujek, no nie rozbiorę się przy jakimś starym facecie! Zobaczymy jak będzie w weekend jak ona nie pracuje. Dziewczyna jest naprawde fajna.
Ojciec włącza sobie w TV programy typu „dlaczego ja, szpital, trudne sprawy”. Nawet jakby mi płacili za oglądanie tego szitu to bym nie chciała, tak mnie wku**iają te programy a on namiętnie ogląda bo przecież co ma do roboty na bezrobociu.
Jego główne hasła do syna- ale mnie irytujesz, to przez ciebie tu jestem, no śpij już bo chcę iść zakurzyć, zaraz wypierdole tej pielęgniarce. KOSZMAR! Da się z nim pogadać, bo przecież jestem z nim cały dzień na Sali to gadamy o różnych rzeczach, opowiadał mi swoje życie więzienne :P ale generalnie jest porażka.
No ale wole, żeby Ala była na Sali z tą samą chorobą, niż z żygającymi czy srającymi.
Dziś mam wychodne, Kuba siedzi z Alą a ja wrócę tam na noc. Mam nadzieję, że będzie na Sali sama matka u tego chłopca. Już pomijam fakt, że ten ojciec nic nie pomyśli, żeby mu przywieźć do jedzenia, wszystko na głowie matki, ja mu daje serek, biszkopty, nawet picia mu nie kupił! I wiecznie to dziecko brudne… Butelka mu się po podłodze poniewiera, nawet jej nie umyje tylko kaszkę zrobi. A tam na buciorach pełno bakterii ludzie przynoszą, bo nie ma obowiązku ochraniaczy na buty.
Ala o dziwo lubi tego faceta i tego chłopczyka małego też więc już siedzę na tej sali, nie kombinuję, jakoś się przemęczymy.
No ale koniec o tych perypetiach :) Oby w poniedziałek EEG wyszło dobrze i żebyśmy we wtorek wyszły do domu i mogły antybiotyk dokończyć w domu doustnie.
Obrazek
Avatar użytkownika
honey1919
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:55
Lokalizacja: waw

Re: Szpital :(

Postprzez Makarena » 24 sty 2015, o 15:06

Honey1919 Matko!! Ale przeżyliście stres. Biedna malutka <pocieszacz>
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Towarzysza z sali, masz the best;) Trzymajcie się dzielnie, ściskam <pocieszacz>
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Makarena
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 19:09

Re: Szpital :(

Postprzez Atk » 24 sty 2015, o 16:16

honey1919 straszne co przeżyliście, mam nadzieję, że wszystko będzie już dobrze i niedługo się wyjaśni skąd to omdlenie. Trzymam kciuki za Was i Ale. <buziak>
P.S. Może własnie trzeba się było przy "wujku" rozebrać. Moze by się ocknął, że nie pora na zabawy z dziećmi, ale spać.

Julek dzisiaj dosłtał serię zastrzyków. Antybiotyk, który dostaje od czwartku się nie wchłania i nie ma poprawy nic. Do tego wymioty i biegunka. Jak nie będzie poprawy to my też szpital <wnerw>
ObrazekObrazek
lubiła tańczyć, pełna radości tak...
Avatar użytkownika
Atk
 
Posty: 2732
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 19:51
Lokalizacja: Śląsk

Re: Szpital :(

Postprzez honey1919 » 24 sty 2015, o 16:22

Atk tzn ja sobie łóżko polowe rozłożyłam i on przepraszał, że tak wyszło, no ale czekaliśmy na rodziców tego małego i on nie chce, żeby mały płakał i dlatego się z nim bawił. Jego może trochę rozumiem, ale tych rodziców nie.
Widzę, że też macie niewesoło ;/ oby sie obeszło bez szpitali!
Obrazek
Avatar użytkownika
honey1919
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:55
Lokalizacja: waw

Re: Szpital :(

Postprzez Weronka » 24 sty 2015, o 19:48

honey1919 popłakałam się.. <pocieszacz> Ale przeżyliście przy tym omdleniu...
Dobrze, że lekarze drążą i szukają jego przyczynę. Trzymam kciuki za eeg i szybki powrót do domku. Dużo zdrówka i siły dla Alusi! <buziak>

P.S. Towarzystwo na sali superowe! Będziesz miała co wspominać. Ja raz w życiu leżałam w szpitalu, po wypadku z rozbitą głową i miałam na sali 18letnią dziewczynę, u której non stop byli goście z chipsami, lodami i innymi "rozrywkami". Do tej pory to wspominam .. Dosłownie na sali było w ciągu dnia tylko kilka razy po 2 minuty ciszy i to dokładnie w tym momencie jak ja wymiotowałam - wtedy towarzystwo milkło i przerywało żarcie chipsów, a potem imprezka trwała nadal... <rotfl3>
Obrazek
Avatar użytkownika
Weronka
 
Posty: 934
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 20:26

Re: Szpital :(

Postprzez gaja32 » 24 sty 2015, o 22:25

o kurcze, ale się dzieje :(

honey1919 jesteś strasznie dzielna! Podziwiam Cię, ja się strasznie boje takich sytuacji, że spanikuję, a Ty wykazałaś się zimną krwią! Brawo!
A gościa na sali jakoś przeżyjesz. Jak ja byłam z Michałkiem to tatuś dziecka z łóżka obok oglądał sobie filmiki na tablecie i niestety, nie używał słuchawek. Mówimy o godzinach nocnych, a nie wieczornych, ale jakoś daliśmy rade :)

Atk mam nadzieję, że zastrzyki zadziałają i obejdzie się bez szpitala. Trzymam kciuki za Was!
Obrazek

Obrazek
gaja32
 
Posty: 1054
Dołączył(a): 13 cze 2013, o 14:09
Lokalizacja: Zagłębie
Kim jestem?: mamusią moich Synów

Re: Szpital :(

Postprzez poliglutka » 24 sty 2015, o 22:51

honey1919 znów mam dreszcze jak czytam o Waszych przeżyciach, no i podziwiam Cię za przytomność umysłu! Mam nadzieję że Wasza "przygoda" ze szpitalem skończy się niedługo i więcej nie będziecie przeżywać takiego stresu. Szkoda że Leszek ma ospę i nie chcę narażać Ali na zarazki ( a Leszka na szpitalne ) bo bym Was odwiedziła, na Niekłańską mam 15 min tramwajem. Trzymam za Was kciuki!!
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Szpital :(

Postprzez elusia » 24 sty 2015, o 23:23

honey1919 o matko,ale miałyście przeżycia <boisie> Trzymam kciuki żeby wszystko się szybko i dobrze skończyło.
Atk biedny Julek :( Oby Mu sie poprawiło!
Obrazek
Avatar użytkownika
elusia
 
Posty: 2527
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 17:43
Kim jestem?: Mamusią Ludzika ;)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Zdrowie naszych dzieci

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron