Powiększony migdał

Zdrowie Maluchów jest najważniejsze :)

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 9 sie 2014, o 21:48

magda mamuśka napisał(a):poliglutka a w której przychodni byliście ?

Na Szlenkierów, to jest na Woli.
julitka24 no właśnie z kim nie rozmawiam zawsze kończy się jednak wycięciem migdału, prędzej czy później sytuacja tak się rozwija że jest to już konieczność.
Jeśli w październiku laryngolog da nam skierowanie na wycięcie to to zrobimy, chociaż pewnie zjem wszystkie nerwy ;)
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez Wanilia » 9 sie 2014, o 22:15

Dasz radę Poli :)
...bo do mnie anioły wchodzą bez pukania i kawę mi słodzą uśmiechem...

Obrazek
Avatar użytkownika
Wanilia
 
Posty: 540
Dołączył(a): 9 cze 2012, o 12:39

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 9 paź 2014, o 22:45

Dziś wizyta u laryngologa i to czego się spodziewałam- skierowanie do wycięcia. Tak mu tam narosło że 80% przestrzeni powietrznej ( czy jakoś tak ) mu zajmuje, więc nie ma co czekać i trzeba się zapisywać na zabieg. <stres>
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez oresteska » 10 paź 2014, o 07:15

poliglutka a jednak, bedzie dobrze <pocieszacz>
ObrazekObrazek
Aniołek [*] 16.09.2011
Avatar użytkownika
oresteska
 
Posty: 1047
Dołączył(a): 13 cze 2012, o 07:24

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 25 lut 2015, o 23:37

Zabieg będzie 12 marca, teraz tylko czekać, chuchać i dmuchać na dziecko żeby się nie rozłożyło i jakoś przeorganizować życie żeby było komu z nim w domu siedzieć ;)
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez oresteska » 26 lut 2015, o 09:14

poliglutka bedzie dobrze, Ola tez po usunieciu jest :)
ObrazekObrazek
Aniołek [*] 16.09.2011
Avatar użytkownika
oresteska
 
Posty: 1047
Dołączył(a): 13 cze 2012, o 07:24

Re: Powiększony migdał

Postprzez klaudia » 26 lut 2015, o 13:20

W takim razie trzymam kciuki !! :)
Obrazek
klaudia
 
Posty: 2084
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 17:43

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 14 mar 2015, o 22:56

No i my już po zabiegu. Powiem szczerze, jakbym wiedziała ile nerwów i cierpienia będzie to nas kosztować, chyba bym się nie zdecydowała. Pisałam już na fejsie, ale nie każda z nas tam jest, więc trochę tu napiszę. Leszek po tym wszystkim taki biedny jest. Widać że ciężko to znosi. Raz że wymęczony, dwa że bardzo go boli, nawet napicie się wody to dla niego katorga, więc pije malutko, jak nie on. O jedzeniu można zapomnieć, zjadł dziś tylko kaszkę manną, ćwierć zgniecionego banana i taki deser Areo - taki mus jogurtowy jakby. Wczorajwypił na cały dzień jedną małą wodę. Dziś ciut lepiej bo pije częściej. Leży tylko taki biedny, nic nie mówi bo go boli od mówienia. Od 3 dni usłyszałam z jego ust może kilka zdań. Temp 38. W nocy 40st! Właśnie padł dosłownie i śpi, oby ta noc była spokojna.
A w szpitalu to taśmowo szło, od przyjęcia na Izbie, po zabieg. Widać że tam to fabryka, wszystko dopracowane co do minuty, na IP czekasz w kolejce do rejestracji, wypełniasz dokumenty, potem do takiego pokoju badań ( jest ich kilka ) wpada jedna pani, mierzy, waży dziecko, po niej wpada kolejna bada ogólnie, krótki wywiad. Idziesz dalej już w głąb szpitala. Tam zbierają się wszystkie dzieci na daną dobę i windą na 9 piętro. Przydzielenie łóżek- nam trafił się pokój z chłopcem ok 7 lat i jego mamą taką dość zdystansowaną, chłodną- zarówno do tego chłopca jak i do reszty otoczenia, więc nawet nie wiem jak się nazywała ;) Leszek był nakręcony strasznie, gadał i gadał, przeżywał co chwila wszystko, no głośny był strasznie. Najgorsze było to czekanie, bo ani zjeść ani nic, przy Leszku nie chcieliśmy nic jeść bo i on na głodniaka. Tyle co Marek poleciał do automatu po kawy dla nas. W końcu zawołali, zabierali Leszka łóżkiem windą na niski parter, razem z nami oczywiście. Pani pielęgniarka była w szoku oczywiście że Leszek czyta, że taki mądry. Potem czekanie w takiej małej poczekalni z innymi rodzicami aż zabiorą Leszka na salę. Wyszedł anestezjolog, śmieszny taki, poznał się z Leszkiem, mówi - no panie Lechu jaki pan sobie smak inhalacji zamawia? ( taki bajer dzieciom wciskają że to inhalacja ;) ) Leszek że truskawkowo malinowy. Ok, pan poszedł. Po jakiś 20 min wrócił i zabrał Leszka. Kolejne 45 min czekania a ja myślałam że jajo zniosę bo inne dzieci po 30 min się budziły i wołali rodziców. Zawołali, okazało się że Leszek krwawił bardziej i dlatego się zeszło. W tej sali wybudzeń masakra, leży to moje biedne dziecko na boczku, takie nieprzytomne, podłączona rączka pod te pikające sprzęty, krew z buzi i nosa, rączka z wenflonem też zakrwawiona. Czekanie aż się obudzi. Tysiące głupich myśli... No ale obudził się, oczywiście zaniepokojony taki, płaczliwy, szarpie się, charcze jakby miał się udusić, ta krew mu z nosa wypływa, a te piguły nic, siedzą. Bo to normalne. Charczy bo mu przeszkadza, bo ma dyskomfort . Krew z nosa, no tak, dały na moją prośbę coś do wytarcia . Wytarłam- ten płacze. Wzięłam go na kolana i siedzieliśmy tak. W końcu przyszła pani z góry go zabrać, wrócił do łóżka i pojechaliśmy na górę. Tam Marek z nim został , Leszek na nim leżąc zasnął, bo sam nie chciał za nic się położyć tak się bał. Ja poleciałam w końcu coś zjeść w bufecie. Zjadałam, poleciałam zmienić Marka. Marek zjadł, dziecko w końcu wstało, dostał coś p/ bólowego i koło 17 dostał wodę. Zaczął łazić, dokazywać, zjadł 4 biszkopty. Kolacji nie ruszył. Jakoś zasnął, ale ogólnie noc w tym szpitalu też lekka nie była.
Najważniejsze że już mamy to za sobą, mam nadzieję że już jutro będzie lepiej, że odzyskam swoje dziecko, bo serce mi się kraje jak na niego takiego biednego patrzę :(
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez gaja32 » 14 mar 2015, o 23:07

poliglutka no to faktycznie dużo przeszliście. Synek koleżanki miał wycinany migdał pod koniec stycznia i pisała do mnie ze szpitala, że młody łobuzuje i zachowuje się, jakby nic się nie działo, podobno nawet płakał, że chce jeść, a jeszcze nie można było mu nic dać.
No żeby chociaż efekty były tego warte. Koniec chorób, koniec kłopotów! Trzymam za to kciuki!
PS Byliście bardzo dzielni!
Obrazek

Obrazek
gaja32
 
Posty: 1054
Dołączył(a): 13 cze 2013, o 14:09
Lokalizacja: Zagłębie
Kim jestem?: mamusią moich Synów

Re: Powiększony migdał

Postprzez Fafelek » 18 lis 2015, o 20:04

No i u nas też skończy się wycięciem migdałów.
wczoraj już umówiłam wizytę w Lublinie u laryngologa-chirurga, na 2-go grudnia.
Otóż sprawa wygląda tak:
Hania od zawsze ma katar. choć nie wiem czy to tak można nazwać. Bo nie kicha. Leci jej z noska wydzielina. Dwa lata temu wydzielina ta zaczęła się robić zielona i śmierdząca. Przynajmniej raz w miesiącu byłam u lekarza i słyszałam że to samo przejdzie. Na szczęście nie wpadało nic do oskrzeli. Od roku jak jest w Polsce chciałam to wyleczyć. Zaczęły się wędrówki po lekarzach. Ponieważ ja nie mam ubezpieczenia - był problem z ubezpieczeniem dzieci i skierowaniami do specjalistów. Suma summarum po pierwszej wizycie u pani laryngolog dowiedziałam się że ta wydzielina to na pewno z powodu alergii. Na wielkość migdałów nie zareagowała jakość specjalnie. Przepisała leki i do kontroli za parę tygodni. Ale , że w międzyczasie była wizyta u innego laryngologa , skorzystałam z niej i Pan doktor stwierdził, że skoro sterydy do nosa i syrop i antybiotyki nie dały żadnych pozytywnych efektów to ewidentnie na operację się Hanusia kwalifikuje. Od ręki wypisał skierowanie do szpitala do Lublina , bo w Kielcach i całym województwie nie robią na małych dzieciach.
No i dowiedziałam się, że dobrze jest umówić się prywatnie na konsultacje a wtedy pan doktor wyznacza szybszy termin niż normalnie oczekiwanie zgłaszając się do szpitala.
Zobaczymy jak to będzie wyglądać. Boję się jak diabli.
Poli jak długo Lesio był obolały? Kiedy wróciły Mu siły do zabawy i apetyt?
Mój Cudzik Zosia ur.06.11.2009
Moja Nanusia Hania ur.21.05.2012
Fafelek
 
Posty: 753
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 21:53

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 18 lis 2015, o 23:03

Fafelek chyba dobrze że rozwiążą ten Wasz problem, który ciągnie się tak długo? :) I tak sporo wytrzymaliście :)
A co do Leszka, on chyba po 2 kolejnych nocach z wysoką temp 40st, z majaczeniem , trafił z powrotem do tego szpitala gdzie miał zabieg, pani doktor go obejrzała i kazała dać antybiotyk- który jej zdaniem powinien był być wypisany od razu. I rzeczywiście antybiotyk szycbiutko pomógł. Leszek był jakimś pechowym przypadkiem, bo wszystkie dzieci które znam i które miały wycinany migdał dochodziły do siebie momentalnie, nic im zupełnie nie było.
Dlatego pewna jestem ze i Hania szybko wydobrzeje i nareszcie będzie miała spokój :)
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez Fafelek » 5 gru 2015, o 18:44

Jesteśmy po wizycie - konsultacji w Lublinie. Pan doktor nawet nie przeprowadził badania fiberoskopowego. Wystarczyło to co powiedziałam. Obejrzał gardło jedynie oczami, zajrzał do uszu. Skierowanie do szpitala, które miałam od kieleckiego laryngologa, zabrał i sam osobiście złoży w szpitalu. Terminy są na marzec. Ale, że na owej wizycie byłyśmy prywatnie, to jest tak, że jeżeli zachoruje jakieś dziecko, co ma najbliższy termin, to pan doktor dzwoni i mówi, że np. za tydzień operacja. Powiedział, że duże prawdopodobieństwo, że odbędzie się jeszcze przed świętami.
No i zapowiedział, że w szpitalu spędzimy 3 dni jeśli nic niepokojącego nie będzie się działo z Hanią po operacji. Zaczynam się denerwować, czy aby się nie pospieszyłam. Może trzeba było odłożyć to jak będzie cieplej. Teraz wiadomo, warunki na drogach mogą być różne. Droga z Kielc do Lublina jest fatalna- zero poboczy nie mówiąc o dwóch pasach w jednym kierunku. Jedzie się ponad 3 godziny. Umęczenie dla dziecka i kierowcy a do tego strach jakby tak padał śnieg czy był lód, droga kręta i górzysta. A pociągiem, owszem ale jak tu taszczyć torbę, jakiś leżak poduszki, koc czy śpiwór dla mnie, no chyba że jakimś cudem przesiedzę 3 dni na stołku.
No i nie wiem co robić z Zosią. Moja kuzynka obiecała się zająć, ale Ona sama umęczona obowiązkami i różnymi problemami zdrowotnymi, no i mieszka na drugim końcu Kielc, zatem raczej Zosi nie będzie wozić i odbierać z przedszkola. A tu dzieci szykują się do jasełek. Jak to wszystko pogodzić? Z niecierpliwością czekam na ten termin operacji. A z tego wszystkiego zapomniałam się pana doktora zapytać, czy tylko trzeci migdał będzie usuwany czy również te oba , któe są olbrzymie jak jabłka.
Mój Cudzik Zosia ur.06.11.2009
Moja Nanusia Hania ur.21.05.2012
Fafelek
 
Posty: 753
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 21:53

Re: Powiększony migdał

Postprzez Atk » 5 gru 2015, o 23:29

Fafelek decyzja podjęta więc myślę, że nie ma co myśleć czy jest dobra <buziak> Skoro kuzynka się zobowiązała to podpytaj na jakiej zasadzie bo moze ona ma już jakiś plan (może do Was się wprowadzi?). Ja bym z planowaniem zwyczajnie poczekała na termin operacji... trudno planować cokolwiek bez dat. Głowa do góry! Przede wszystkim nie martw się na zapas i tym, na co nie masz w tej chwili wpływu. Najważniejsze jest zdrowie Hani!
ObrazekObrazek
lubiła tańczyć, pełna radości tak...
Avatar użytkownika
Atk
 
Posty: 2732
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 19:51
Lokalizacja: Śląsk

Re: Powiększony migdał

Postprzez Fafelek » 11 gru 2015, o 02:02

no to jedziemy do Lublina. Pan doktor zadzwonił w środę , że mamy się stawić w poniedziałek rano między 9-10. Jestem zdenerwowana . Nie mogę ogarnąć jak to zorganizować. Wersje moich pomysłów mi się mieszają i jakoś skupić się nie mogę.
ponieważ nie mam połączenia pkp rannego muszę jechać w niedzielę. A to znaczy, że muszę mieć nocleg. A w ogóle wszystko rozchodzi się o pieniądze. Liczę i się za głowę łapę jakie to koszty. do czego to podobne, żeby włóczyć się z małym dzieckiem taki szmat drogi. Żeby w mieście wojewódzkim nie było możliwości wykonania takiego zabiegu . Planowany jest na wtorek, ale nie znam szczegółów. Nawet nie wiem czy będzie usuwany tylko ten trzeci migdał czy wszystkie. Ponoć decyzję podejmą na sali operacyjnej. Oby obyło się bez komplikacji. Jak wszystko będzie dobrze to w środę wracamy a w czwartek Zosia ma przedstawienie. To się fajnie złożyło, że tak szybko, przed świętami i że nie koliduje z przedstawieniem.
Mój Cudzik Zosia ur.06.11.2009
Moja Nanusia Hania ur.21.05.2012
Fafelek
 
Posty: 753
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 21:53

Re: Powiększony migdał

Postprzez gaja32 » 11 gru 2015, o 14:28

Fafelek ja nie wiem na pewno, bo moje dzieci nie miały wycinanych migdałków, ale po takim zabiegu córka koleżanki miała przez 2 tygodnie nie chodzić do przedszkola, żeby się nie zarazić niczym. Dopytaj tam o wszystko.
Trzymam kciuki, żeby okazało się, że wszystkie zmartwienia dotyczące kwestii organizacyjnych i wszystkich innych okazały się zbędne.
Obrazek

Obrazek
gaja32
 
Posty: 1054
Dołączył(a): 13 cze 2013, o 14:09
Lokalizacja: Zagłębie
Kim jestem?: mamusią moich Synów

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 11 gru 2015, o 22:08

Fafelek napisał(a):Jak wszystko będzie dobrze to w środę wracamy a w czwartek Zosia ma przedstawienie.
gaja32 napisał(a):po takim zabiegu córka koleżanki miała przez 2 tygodnie nie chodzić do przedszkola, żeby się nie zarazić niczym.

Niestety, taka prawda. Nie liczyła bym na szybki powrót Zosi do przedszkola. Może być tak - i pewnie tak będzie, że Zosia dobrze zniesie zabieg i będzie latać jak nowo narodzona od razu :) Ale Leszek np bardzo odchorował cały zabieg. Wysoka gorączka, majaki senne, nic nie mówił przez 3 dni, nie jadł prawie nic.
Dzieci po wycięciu migdałka przeważnie od razu dostają antybiotyk, mają zakaz przemęczania się żeby nie dostać krwotoku. Wątpię czy uda się Zosi wystąpić <bezradny>
Trzymam kciuki, powodzenia!!
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez Fafelek » 12 gru 2015, o 19:42

Drogie moje ale to Hania jedzie do Lublina, Zosia zostaje u mojej kuzynki.
sprawy organizacyjne mają się tak, że w niedzielę wyjeżdżam z Hanią pociągiem o 17-stej i w Lublinie zarezerwowałam nocleg w akademiku ( za całe 64,80 -szok ale i tak taniej niż w hotelu czy nawet nocleg bez wyżywienia ale gdzieś tam , gdzie musiałabym taxi brać i kasę wydawać ) 5-10minut drogi na piechotkę od szpitala. Jakoś dam radę, umęczę się bo będę mieć torbę i walizkę i Hanię. Muszę targać śpiwór ze sobą i kocyk dla Hani bo bez tego kocyka to .... same wiecie, jedne dzieci mają misie inne podusie, Hania ma kocyk. A to taki sporawy. No i nocnik też muszę targać bo siusiu jakoś w sedes pójdzie ale kupka już niestety nie. Ale nie wiem jakie ubranka zabierać, czy ubiera się dzieci w normalne ciuszki czy cały czas w piżamce? Nie wiem, wzięłam na wszelki wypadek kilka par majtek, 3 pary getrów i 3 bluzeczki , jeden polar, skarpetki. Chyba wystarczy? Sobie też muszę zapakować jakąś herbatę, kawę, żeby nie musieć kasy wydawać. Jakoś to przeżyjemy, oby tylko bez komplikacji się obyło. I oby bez tej gorączki, bo wtedy w środę nas nie wypiszą, tfu tfu.
Kurczę Hania bardzo źle znosi kontakty z lekarzami, wystarczy że do gabinetu wchodzi i płacz. Co będzie w szpitalu?
Mój Cudzik Zosia ur.06.11.2009
Moja Nanusia Hania ur.21.05.2012
Fafelek
 
Posty: 753
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 21:53

Re: Powiększony migdał

Postprzez Nanien » 13 gru 2015, o 23:03

no i nas czeka usuniecie Migdalka... maly wiecznie chory... wciaz zle slyszy, okazuje sie ze migdal tak wielki ze wszystko ma zatkane! nawet katar nie ma jak do nosa splywac... teraz probujemy sie wcisnac gdzies na zabieg :(
ObrazekObrazek
Nanien
 
Posty: 2856
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:14
Lokalizacja: Wielkopolska
Kim jestem?: Mamusia Olinka :)

Re: Powiększony migdał

Postprzez gaja32 » 14 gru 2015, o 10:51

Fafelek napisał(a):Drogie moje ale to Hania jedzie do Lublina, Zosia zostaje u mojej kuzynki.

Fafelku wybacz roztargnienie!! Nic się nie martw. Wszystko się poukłada.

Nanien ehhh, trzymam kciuki za szybki termin.

Ja próbuję się właśnie umówić do laryngologa, prywatnie rzecz jasna, bo na NFZ to szkoda czasu u nas. I tak telefon ciągle mają zajęty. Od trzech miesięcy Krzyś bierze Lymphomyosot zapisany przez laryngologa. Przyszedł czas na kontrolę i decyzję, co dalej z migdałkami. Bo Krzyś ma wielkie przede wszystkim te dwa podniebienne.
Obrazek

Obrazek
gaja32
 
Posty: 1054
Dołączył(a): 13 cze 2013, o 14:09
Lokalizacja: Zagłębie
Kim jestem?: mamusią moich Synów

Re: Powiększony migdał

Postprzez Atk » 14 gru 2015, o 10:52

Dziewczyny trzymam kciuki za maluchy! Fafelek daj znać jak tam Hania znosi szpital <pocieszacz>
ObrazekObrazek
lubiła tańczyć, pełna radości tak...
Avatar użytkownika
Atk
 
Posty: 2732
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 19:51
Lokalizacja: Śląsk

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Zdrowie naszych dzieci

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron