Powiększony migdał

Zdrowie Maluchów jest najważniejsze :)

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 14 gru 2015, o 23:42

Fafelek a ja jakoś uparcie twierdziłam że to starsza - Zosia ma mieć zabieg <glupek> Niezła jestem, wybacz :)) <buziak> To wiele zmienia ;) Oczywiście może iść na występ <kwiatek> ;) Tak czy siak trzymam kciuki za Hanię i za Ciebie też :)
Dziewczyny, a ile u Was się czeka państwowo na zabieg?
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 18 gru 2015, o 23:15

Fafelek i jak??
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez Nanien » 19 gru 2015, o 18:04

u nas się czeka nawet do roku...
ObrazekObrazek
Nanien
 
Posty: 2856
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:14
Lokalizacja: Wielkopolska
Kim jestem?: Mamusia Olinka :)

Re: Powiększony migdał

Postprzez Fafelek » 19 gru 2015, o 21:11

Dziś już dobrze :). Zielony glut zniknął jak ręką odjął. Nie ma ani gorączki ani braku apetytu. Warto było tyle przejść, żeby dziś się cieszyć.
W niedzielę wyjechałyśmy pociągiem do Lublina. Najgorsze w podróży było to, że Hania bała się pociągów i na sam widok już na peronie był płacz, któy przemieniał się w histerię i nieustanne ; " Ja chcę do domu, mamusiu " W Lublinie zimno i wietrzenie. Ja obładowana bagażami i płacząca Hania z cieknącym glutem jakoś pokonałyśmy miliony schodów i długaśny tunel, potem czekanie na taxi i ciągły płacz Hani... aż wreszcie mały pkoik w akademiku. Hania nie mogła usnąć do północy a ja całą noc. Co przysnęłam to zaraz pobudka. W końcu o 9 rano w poniedziałek dotarłyśmy do szpitala. Izba przyjęć i procedury...czekanie.... to się w głowie nie mieści. Dopiero po 13 stawiłyśmy się na oddziale i "niezwykle miła" pani pielęgniarka nas zaatakowała : "czemu tak późno?!" . Potem panie pielęgniarki pobierały krew i wbiły wenflon Hani jak rzeźniczki jakieś. Hania tak to przeżyła, że do dziś nie patrzy na rękę, każe sobie zasłaniać i nie pozwoli zdjąć plastra i gazika. Na sali się darła ponad pół godziny. Do innej dziewczynki panie pielęgniarki powiedziały : zamknij się! nie drzyj się ! i zamykały swoimi rękami Jej buzię. Byłam w szoku i nie mogłam uwierzyć, gdzie ja jestem? Hania usnęła w miarę szybko i spał spokojnie. Ja miałam miejscówkę pod Jej łóżeczkiem, na karimacie i w śpiworze. Zimno na podłodze, twardo i stres oraz ciągłe przetwieranie się pielęgniarek spowodowały, że znów nie spałam. Rano około 7:30 do sali przyszedł pan doktor u którego byłyśmy na konsultacji powiedział, że Hania jako pierwsza tuż po 8:00 jedzie na blok. Tak też było. Zaniosłam ją na rękach, już tam na bloku rozebrałam , Hania płakała i mślałam, że Jej nie wypuszczę z rąk. Przyszła jakaś pani z łóżeczkiem , posadziłam Hanię a pani powiedziała bardzo ciepłym i spokojnym głosem , że jadą zobaczyć zabawki. Hania trochę ucichła, pani w tym czasie zabrała łóżeczko a ja musiałam opuścić blok. Na sali nawet szybko mi minęło , zdążyłam zjeść i wypić kawę i przygotować łóżeczko, żeby móc szybko wyjechać z sali jak zadzwonią. Godzina minęła a tu cisza. Denerwowałam się , że coś nie tak. Ale w końcu przyszła pan pielęgniarka i zjechałyśmy z łóżeczkiem po Hanię. Widok był straszny. Hania bardzo płakała , nie poznawała mnie z początku, rączki zakrwawione wciskała do oczu. Nie mogłam jej przytulić. musiała leżeć i tak wjechałyśmy na salę. Jak wzięłam ją na ręce wciąż płakała i bełkocząc wołała : " na rączki, piciu , kisiel " . Buzia była zakrwawiona, nos zakrwawiony. Nie mogła odkaszlnąć, nie mogła wypluć tej zalegającej krwi, wkładała ręce do buzi... i krzyk. Gdyby nie miła dziewczyna ( była z córeczką , tak samo wycinany 3 migdał ) to chyba bym sobie nie poradziła. Jagoda, pomagała mi zapanowć nad krwią i wymiotami Hani. Po jakiejś pół godzinie Hania usnęła i tak spała i budziła się do wieczora. Piła, wymiotowała, płakała i usypiała. Dopiero około 20-stej poczuła się lepiej.Zjadła pół butli mleka z kaszą. Poszłyśmy nawet do pokoju z zabawkami a Hania zaczynała się uśmiechać. W srodę po oględzinach lekarza, okazało się, że wszystko jest w porządku i że możemy wracać. Tym razem dość sprawnie poszło pakowanie, jedzenie i na dworcu czekałyśmy półtorej godziny na pociąg. Droga minęła spokojnie. Dopiero przed samym wysiadaniem Hania zaczęła panikować, płakać, ni jak ne mogłam jej uspokoić. Suma summarum dotarłyśmy do domu zadowolone, że już po wszystkim.
Mój Cudzik Zosia ur.06.11.2009
Moja Nanusia Hania ur.21.05.2012
Fafelek
 
Posty: 753
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 21:53

Re: Powiększony migdał

Postprzez Atk » 19 gru 2015, o 22:00

Czytam jak jakiś horror, wierzyć się nei chce, że można jeszcze gdzieśtak traktować pacjentów... Tak zimno, bez empatii, zrozumienia. Hania dzielna dziewczynka, Mamusia też! Zdrowiejcie! <pocieszacz>
ObrazekObrazek
lubiła tańczyć, pełna radości tak...
Avatar użytkownika
Atk
 
Posty: 2732
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 19:51
Lokalizacja: Śląsk

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 19 gru 2015, o 23:44

Fafelek o rany, ale trafiliście na szpital <boisie> Co za ludzie tam pracują?? W Centrum zdrowia dziecka, tam gdzie Leszek miał wycinany migdał cały personel z normalnym podejściem do dzieci, bez zbytniego roztkliwiania się oczywiście, ale też bez jakiegoś chamstwa. W głowie się nie mieści to co napisałaś. Najważniejsze że Hania jest już po, że wszystko ok, dobrze że wymiotowała- Leszek nie wymiotował i potem to wszystko odchorował niestety.
Dobrze że już jesteście w domku, niech teraz Hania dochodzi do siebie. <pocieszacz>
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez Nanien » 20 gru 2015, o 00:44

niepotrzebnie tu czytam bo mam mega stres przed zabiegiem Olka... :( czekamy na termin, ale mając "plecy" w sluzbie zdrowia zalatwimy to najdalej do konca lutego... bez znajomosci... w niektorych miejscach na 2017 zapisy :(
ObrazekObrazek
Nanien
 
Posty: 2856
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:14
Lokalizacja: Wielkopolska
Kim jestem?: Mamusia Olinka :)

Re: Powiększony migdał

Postprzez kasieks » 20 gru 2015, o 18:32

Fafelek normalnie współczuję tych przeżyć, ja tego nie potrafię zrozumieć jak można w taki sposób podchodzić do małych, tak wystraszonych przecież dzieci! skandal to mało powiedziane! Niestety my też ostatnio bywałyśmy w szpitalu i nie powiem, różnie było w zależności na kogo się trafi i też miałam jedną akcję niezbyt ciekawą z pewna panią pielęgniarka ale żeby aż takie sceny to nie! dobrze, ze już macie to za sobą! ściskam <pocieszacz>
ObrazekObrazek
kasieks
 
Posty: 968
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:37

Re: Powiększony migdał

Postprzez gaja32 » 20 gru 2015, o 23:34

Fafelek dzielne z Was dziewczyny! Najważniejsze, że zabieg macie już za sobą. Oby teraz okazało się, że było warto, że wszelkie choróbska, katary i takie inne "przyjemności" to dla Was już historia.
Obrazek

Obrazek
gaja32
 
Posty: 1054
Dołączył(a): 13 cze 2013, o 14:09
Lokalizacja: Zagłębie
Kim jestem?: mamusią moich Synów

Re: Powiększony migdał

Postprzez Fafelek » 30 gru 2015, o 19:31

Czas szybko mija. Dwa tygodnie po zabiegu. Wszystko wygoiło się doskonale. Hania fizycznie , w zasadzie, natychmiast czuła się dobrze. Niestety psychicznie.... do dziś nie da dotknąć ręki, odkleić plastra po wenflonie. Nawet jak zakładam Jej jakąś bluzeczkę, płacze i mówi, że ręka boli, nie ruszać i nie dotykać, rozpłakuje się mocno i ciężko jest Ją uspokoić. Wczoraj Zosia lekko zraniła sobie skórę na nodze i przykleiłam Jej plaster. Dziś część się odkleiła i wisiała, Zosia poprosiła, żebym małymi nożyczkami kawałek obcięła tego wiszącego plastra a Hania widziała jak biorę nieco większe nożyczki i wpadła w płacz. Nie pozwoliła dotknąć Zosi. Oby to szybko minęło bo serce mnie boli jak widzę co się dzieje.
Mój Cudzik Zosia ur.06.11.2009
Moja Nanusia Hania ur.21.05.2012
Fafelek
 
Posty: 753
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 21:53

Re: Powiększony migdał

Postprzez poliglutka » 30 gru 2015, o 22:20

Fafelek powoli i zapomni :) Najważniejsze że dobrze zniosła zabieg i doszła szybko do siebie :) A co do strachu przed lekarzami, może warto pobawić się z nią w lekarza? Kupić jakiś zestaw, ponaklejać plasterki lalkom? Może to coś pomoże?
Teraz wiem że MY da się podzielić na trzy :)
Obrazek
Mam ciało 18-to latki. Trzymam je pod łóżkiem ;)
Avatar użytkownika
poliglutka
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 15:24
Lokalizacja: Warszawa

Re: Powiększony migdał

Postprzez Nanien » 2 sty 2016, o 00:09

my w poniedziałek do laryngologa...Olo ostatnio non stop pokasłuje, chrząka i chrumka... chrapie, sapie i nie słyszy... szpitala boi się jak ognia, na samą myśl o tym co będzie przechodził mi niedobrze...
ObrazekObrazek
Nanien
 
Posty: 2856
Dołączył(a): 12 cze 2012, o 18:14
Lokalizacja: Wielkopolska
Kim jestem?: Mamusia Olinka :)

Poprzednia strona

Powrót do Zdrowie naszych dzieci

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron